wtorek, 7 lutego 2017

Wehikuł czasu




Delektowaliśmy się smakiem kawy w niedzielne, jesienne popołudnie. Jeden stół, cztery pokolenia. To jeden z takich momentów, kiedy masz okazję dowiedzieć się, że wbrew zapewnieniom Twoich rodziców nigdy nie byli oni wzorowymi uczniami i najlepszymi dziećmi na świecie.
Tak więc przeskakując od ceny mięsa bez kości, poprzez ploteczki o tym kogo, gdzie i z kim widziano, aż po telewizję śniadaniową, wsiedliśmy w wehikuł i cofnęliśmy się w czasie, tym razem nieco dalej. Do lat, kiedy moich rodziców jeszcze nie było na świecie, oranżada w butelce lepiej smakowała, nikt się nigdzie nie śpieszył i wszyscy byli szczęśliwi. Najszczęśliwsze wspomnienie z dzieciństwa - powiedziała babcia zamykając oczy. Zielona łąka, śpiew ptaków, długie blond warkocze, błękit nieba, delikatnie powiewająca sukienka i białe chmury na błękitnym niebie - powiedziała lekko się uśmiechając. nie do nas - do wspomnień - uwielbiałam biegać po łące i to uczucie kiedy falbanki sukienki delikatnie falują. Zawsze lubiłam też kłaść się na trawie i wpatrywać się w niebo, jak białe bałwany tworzą różne kształty. O to samolot, a tam kot, a tam smok. I wymyślałam do nich różne historie. 



Ok­res dzieciństwa nie trwa od mo­men­tu na­rodzin do chwi­li osiągnięcia pew­ne­go wieku.
Nie jest tak, że dziec­ko do­ras­ta i odkłada na bok swo­je dziecięce spra­wy. 
Dzieciństwo to króles­two, w którym nikt nie umiera. 
Edna St. Vincent Millay



Zaczęłam się zastanawiać jakie jest moje najlepsze wspomnienie. Mam ich wiele. Wspólne święta u dziadków, kiedy rodzice próbowali opanować chaos panujący w domu, wyczekiwanie w oknie na pierwszą gwiazdkę na niebie, moment odpakowywania prezentów, wspólna zabawa. Zabawa ze szczeniaczkiem, na którego tak długo musiałam namawiać rodziców. Życzenia nowej lalki, kiedy dmuchałam świeczki na urodzinowym trocie. Zgadywanie piosenek na VIVIE, chociaż zawsze przegrywaliśmy. Widok kiełkujących nasion arbuza posadzonych w piaskownicy. Wędkowanie z moim tatą. Ból brzucha po zjedzeniu zbyt wielu gruszek. Ten moment, kiedy leżałam z mamą na kocu za domem dziadków, mama plotła mi wianki z kwiatów, bransoletkę i kolczyki. I ten gdy się śmieję i kręcę w kółko, aż upadam na trawę, a cały świat wiruje. Mrożone lody i karuzela w odpust. Fajerwerki w sylwestra i to uczucie, ta duma, że się nie zasnęło. Pierwszy wózek dla lalek, pierwsze nocowanie poza domem, pierwsza wycieczka szkolna, pierwszy pamiętnik, pierwsze buty na obcasie. Każda z tych chwil wywołuje uśmiech na mojej twarzy. Jednak gdybym miała wybrać tylko jedno wspomnienie, które miałoby trwać wiecznie, byłby to sierpniowy poranek. Siedzę w łóżku i oglądam bajki na TVP1. Na śniadanie jem pączka od babci - wtedy jeszcze nikt się nie przejmował, że pączki są niezdrowe. Po śniadaniu biegnę do piaskownicy. O nie! Wiatr zniszczył kuchnię! Więc wylewam krople deszczu z zabawek i ustawiam je od nowa, zgarniam piasek z pustaków, które służą za blat kuchenny. Przychodzi moja siostra i ustalamy zasady zabawy. Spędzimy tam cały dzień, a później każdy kolejny aż do końca wakacji. 



Tak wiem, banalne. Ale gdzieś pomiędzy nawałem maili, urywającymi się telefonami i uciekającą taksówką warto czasem przystanąć na chwilę, zamknąć oczy i przenieść się do tego królestwa :)








A jakie są Twoje najszczęśliwsze chwile z dzieciństwa?
enjoy




P.S. 
Specjalne pozdrowienia dla mojej siostry.
Mam nadzieję, że przywołałam uśmiech 

1 komentarz: